Trochę w odstawkę poszły ostatnio moje laboratoryjne zabawy nad peelingami. Złożyło się na to kilka powodów. Po pierwsze scrub cukrowy, który zrobiłam jakiś czas temu (post), okazał się dość wydajny. Po drugie pochłonęły mnie ostatnio receptury mydlane. Kto robił w swoim życiu mydło inną metodą niż melt&pour, ten wie, że po drodze napotykamy mnóstwo problemów. No ale kto nie próbuje, ten kupuje mydło w sklepie:].
