piątek, 4 lipca 2014

Balsam do ust z masłem kawowym


Dziś chciałabym zaproponować Wam pierwszy produkt, w którym wykorzystałam moje nowo zakupione substancje. Tak jak pisałam w poprzednim poście bardzo przypadło mi do gustu masło kawowe, dlatego też od tego związku rozpoczęłam testowanie nowych surowców. Żeby się nie sparzyć i nie marnować masła postanowiłam zrobić produkt, który jest prosty w przygotowaniu. Dodatkowo szukając informacji o maśle kawowym natrafiłam na wiele postów i recenzji dotyczących balsamu do ust z masłem kawowym firmy PAT&RUB (klik).

Po przeanalizowaniu składu stwierdziłam, że posiadam prawie wszystkie składniki, które pozwolą mi na samodzielne przygotowanie balsamu i zaoszczędzenie kilku zł. Napisałam prawie, ponieważ nie posiadam w swoim magazynie B-sitosterolu, dlatego będę się musiała obejść bez niego. Na szczęście znajduje on się daleko w składzie, dlatego jego brak nie powinien wpływać w drastycznym stopniu na właściwości produktu. Spójrzmy na skład INCI kawowego balsamu do ust:

Ricinus Communis Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Coffea Arabica (Coffe) Seed Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Beeswax, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Mica, Iron Oxide.

Pierwsze dwa miejsca zajmuje olej rycynowy i frakcjonowany olej kokosowy. Ponieważ znajdują się one wysoko na liście INCI, ich ilość w produkcie będzie największa. Kolejnymi składnikami są masło kawowe oraz wosk pszczeli, które decydują o twardości produktu. Reszta składu to sama natura tj olej jojoba, witamina E oraz skwalan. Nie znajdziecie w produkcie żadnych wosków mineralnych co bardzo mnie cieszy. W składzie nie ma również aromatów, które znajdziecie w większości balsamów,.

Balsam ma ciemne zabarwienie, które jest połączeniem barwy masła kawowego oraz dodatku pigmentu. Tak się złożyło, że dokonałam ostatnio zakupu paru pigmentów na kolorówka.com. W moim koszyku znalazł się pigment (klik), który będzie idealnie pasował w tej aplikacji. 

Receptura

Olej rycynowy - 30 %
Frakcjonowany olej kokosowy - 25%
Masło kawowe - 25%
Wosk pszczeli - 15 %
Olej jojoba - 3 %
Witamina E- 1%
Skwalan z oliwy z oliwek - 1%
Pigment - szczypta

Przygotowanie
Jeden z prostszych produktów, które do tej pory znalazły się na blogu. Mamy przecież same składniki tłuszczowe, które bardzo dobrze się ze sobą mieszają. Nasze przygotowanie sprowadza się do naważenia wszystkich składników do zlewki i ogrzania ich na łaźni wodnej do momentu, aż wosk i masło kawowe się rozpuszczą. Następnie dodajemy pigment i wylewamy do pojemniczków. Pozostawiamy na pewien czas,aż całość zastygnie. Możemy w tym przypadku pominąć dodawanie pigmentu co sprawi, że produkt końcowy nie będzie miał bardzo intensywnego zabarwienia.


Użyte składniki 
Olej rycynowy - olej nieschnący, który jest słabo wchłaniany przez skórę. Ponieważ jest bardzo błyszczącym olejem, często znajdziecie go w preparatach do ust. Dzięki swoim właściwością ochronnym i natłuszczającym często (o ile nie zawsze) występuje w balsamach czy błyszczykach.
Frakcjonowany olej kokosowy - bardzo lekki olej, w którego składzie znajdziemy kwas kaprylowy i kaprynowy. Bardzo dobrze wchłaniany przez skórę.
Masło kawowe - bohater dzisiejszego posta, który posiada ogromne ilości przeciwutleniaczy. W dużej mierze decyduje o konsystencji naszego produktu.
Wosk pszczeli - zapewnia stałą formę wszystkich produktów, które stałe być powinny. Nie należy przesadzać z ilością ponieważ wtedy będziemy mieli problemy z aplikacją balsamu.
Olej jojoba - niby olej a jednak wosk:]. Odżywia, zmiękcza i regeneruje naszą skórę. W niższych temperaturach przyjmuje formę ciała stałego co w produktach do ust jest bardzo przydatne.
Witamina E - właściwości antyoksydacyjne i zmiękczające. 
Skwalan z oliwy z oliwek - substancja występująca naturalnie w ludzkim sebum. Jest olejem lekkim, który bardzo szybko się wchłania. Silnie nawilża i regeneruje skórę.
Pigment -dzięki dodaniu niewielkiej ilości produkt nabiera intensywnej barwy

8 komentarzy:

  1. Uwielbiam kawę. Pewnie w zastraszającym tempie zjadłabym to cudo ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj na następny wpis będzie to peeling a'la PAT&RUB z ksylitolem. Zjadłam już chyba pół zlewki:].

      Usuń
    2. Ja już widziałam ten fantastyczny przepis na peeling - mniam!!! - aż strach go robić.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, naprawdę super to wyszło

    OdpowiedzUsuń
  4. Zrobiłam sobie ostatnio podobny duet do Twojego kawowego :) Trzymam kciuki za dalszy rozwój bloga!

    OdpowiedzUsuń